Trekking stricte fotograficzny.

Sam lodowiec Rhone jest dostępny w zasadzie na wyciągnięcie ręki. Dojeżdża się do hotelu Belvedere tuż przed przełęczą Furka, kupuje bilet za 9 chf, 10 minut i można dotknąć lodowca. No big deal ;) Ale jakie widoki! Lodowiec, jego otoczenie, jezioro, jaskinia lodowa robią wrażenie. Warto spędzić w aucie kilka godzin żeby to zobaczyć na własne oczy. Z Lozanny to prawie 3 godziny w jedną stronę ale jak się jedzie w niedzielę to powrót jest katastrofalny :/ wszyscy wracają z weekend’u i korki na autostradzie 9 są koszmarne … i nie da się ich ominąć! Powrót to ok 4 godziny.

Sam lodowiec spoko ale trzeba było zaliczyć jakiś trekking, nie da się inaczej. Sprawdzałem przed wyjazdem, z którego miejsca będzie dobrze widać lodowiec i drogę na Furka Pass i wyszło, że miejsce oznaczone czerwoną gwiazdką będzie dobre

jednak nie ma w internecie informacji o tym, że dużo ciekawszym miejscem jest szczyt nad przełęczą Tällilücke (żółta gwiazdka), tego dowiadujemy się dopiero na miejscu ze znaków, które informują o punkcie obserwacyjnym w tym miejscu. Zdecydowanie warto się tam wybrać bo panorama jest piękna! Spacerek to nie jest i w adidaskach się tam nie wybieramy, choć takich cudaków też tam spotkaliśmy, bo idziemy po obsuwających się kamieniach i łatwo zaliczyć kontuzję.

Powrót trwał dłużej bo zeszliśmy ze szlaku w poszukiwaniu kryształów górskich i chciałem zrobić zdjęcia jeziorka, które widać z góry … a nie widać ze szlaku mimo iż przechodzi się „obok” niego. Kryształ znalazłem, zdjęcie zrobiłem, kolejny lodowiec zaliczony czyli wypad udany!

Kolejne lodowce chyba w przyszłym roku, poza jednym zimowym, bo za tydzień wyjazd do Polski a potem Kungsleden Expedition :)

Na koniec krótki time-lapse z okolicy – muzyka Podington Bear “Ah clouds” album Curious.